Kiko Loureiro

Kiko Loureiro i jego „magiczna lewa ręka”


Kiko Loureiro (właściwie: Pedro Henrique Loureiro) jest brazylijskim muzykiem o portugalskich korzeniach. To multiinstrumentalista, jednak głównie znany jako gitarzysta. Sławę przyniosła mu współpraca z jego rodzimą formacją – Angrą, natomiast zaprezentował się jeszcze szerszej publiczności dzięki dołączeniu do amerykańskiego Megadeth. Tak swoją drogą, kwestia przyjęcia Kika do Megadeth była z góry przesądzona, Dave został kupiony już na początku, kwestia dopisania do składu to była czysta formalność. Jak sam przyznał – Kiko go onieśmielił swoimi umiejętnościami, jak kiedyś zrobił to Marty Friedman.

W kompozycjach czy solach Kika można bardzo łatwo zauważyć czerpanie z innych stylów muzycznych. Głównie są to gatunki pochodzące z Ameryki Południowej, czyli m.in. bossa nova, samba czy salsa. Szczególny album z jego dorobku solowego to Universo Inverso, który przesiąknięty jest jazzem.
Wystąpił gościnnie m.in. u Richarda Hallebeeka czy też występował z Tarją Turunen.
Chętnie sięga po technikę hybrid picking, która polega na jednoczesnej grze kostką i palcami.

Wybrana dyskografia
















No Gravity


Tym razem zrecenzuję debiut. Do oceny jazzowych kompozycji na razie nie mam zamiaru się przymierzać (Universo Inverso) ani klasycznego rocka (Fullblast). Ciekawszą kwestią dotyczącą tego albumu jest fakt, że gra on tu na praktycznie każdym instrumencie, wyłączając jednak perkusję.
Płytkę otwiera energiczna kompozycja Enfermo. Wystarczy przesłuchać ją samą aby dostrzec niezłe umiejętności wirtuozerskie i kompozytorskie Kika. Nie ma w tym albumie miejsca na kicz. Wszystko jest przemyślane, a wstawki latynoskie nie zostały wplecione bezmyślnie. W podobnym klimacie jest kolejna kompozycja - Endangered Species. Escaping jest płynnym przejściem pomiędzy ostrymi, heavy metalowymi kompozycjami do utworu No Gravity.
Z całej płytki warto wyodrębnić kompozycje Tapping into my Dark Tranquility czy też Beautiful Language (odniesienie do języka portugalskiego?) do których upakował muzykę ze swoich rodzimych stron. Ale jak zaznaczyłam to wcześniej: nie w sposób bezmyślny.
Dla osób, które nigdy nie miały styczności z muzyką latynoską czy jazzem, mogą nie umieć zrozumieć albumu, a co dopiero, gdybym wepchnęła nagle recenzję ujazzowionego Universo Inverso. Chcę na razie, aby było prosto i przyjemnie, później wspólnie zabierzemy się w podróż po jazzie! Zrecenzowanie Universo Inverso mogłoby być dobrym wprowadzeniem do jazzu ale jeszcze nie ten czas. Ogólnie, w przyszłości planuję też prezentować inną muzykę, więc czekaj cierpliwie.

Komentarze