„Ballads” – recenzja

Edu Falaschi jest znanym na całym świecie jednym z najważniejszych kompozytorów ballad rockowych.
…A raczej on siebie tak opisuje. Chyba na palcach jednej ręki wyliczyłabym Polaków, którzy go przynajmniej kojarzą, tak z siebie, a nie, że ja im podesłałam kawałki Angry czy Almy. Ale odrobina egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

19 marca 2017 roku wypuścił płytkę zawierającą jego najpopularniejsze ballady. Krążek zawiera 15 utworów + jeden bonusowy, wcześniej nieopublikowany. Album ma dość prostą nazwę, Ballads, która od razu sugeruje jego zawartość.

Zdjęcie użytkownika Edu Falaschi.
Okładka
Album otwiera najbardziej oklepany już utwór, Bleeding Heart, który znalazł się również na jego debiucie (w ciekawej odsłonie). Już na wstępie niestety nasz kochany blondas pokazał, jak wygląda cały album. Po prostu wziął gotowe kawałki i wklepał je jak do playlisty. Czyli w skrócie: typowe wydawnictwo Best of… A szkoda, spodziewałam się po nim czegoś bardziej wyszukanego, jak zrobił to na Moonlicie. Jak bym chciała czy nie chciała, muszę pierwszy raz na tym blogu wystawić negatywną opinię. Jedynymi plusami jest bonusowy utwór i okładka, której autorem jest Carlos Fides.
Jednak ta wpadka nie zmienia faktu, że Edu nadal jest moim faworytem. „Każdemu się zdarza” – byle nie za często. Dobrze zaczął, więc nie mogę od razu przekreślać go po tym Best Ofie.

Kliknij tutaj, jeśli podoba Ci się piosenka Almah, Edu nauczy Cię jej

Spis piosenek:

  1. Bleeding Heart (Angra)
  2. Warm Wind (Almah)
  3. Wishing Well (Angra)
  4. Forgotten Land (Almah)
  5. Heroes of Sand (Angra)
  6. Primitive Chaos (Almah)
  7. Lease of Life (Angra)
  8. Breathe (Almah)
  9. Almah (Almah)
  10. Breaking Ties (Angra)
  11. Farewell (Almah)
  12. Late Night in '85 (Almah)
  13. All I Am (Almah)
  14. Shade of My Soul (Almah)
  15. When and Why (Almah)
  16. As Sweet as Your Smile (bonus)


Lekcja na dziś: 
Nigdy nie podchodź entuzjastycznie na informację o nowym wydaniu. Bo możesz skończyć, cofając swoje słowa (jak ja po tym wydaniu).


Komentarze

  1. Zawsze wydawało mi się nieuczciwe - dodawanie jakiegoś nowego, niedostępnego nigdzie indziej materiału na płycie z "największymi przebojami". Nie znoszę tych kompilacji tak, jak miłośnicy bestofów nie znoszą długich, nudnych płyt na których interesuje ich tylko jedna albo dwie piosenki. To są produkty dla dwóch zupełnie różnych grup odbiorców:
    1. Zainteresowana twórczością zespołu chce nowych krążków i nowych materiałów, chętnie posłucha niepublikowanego utworu.
    2. Zainteresowana największymi przebojami chce największych przebojów i ma gdzieś niepublikowane, niepopularne nowinki, nawet się nie ucieszą, że dostali to w "bonusie"; mając kontrolę nad odtwarzaczem pewnie nawet tego nie wysłuchają.

    P.S. do gifów polecam giphy (można zrobić większe i w dobrej rozdzielczości), potem ewentualnie można je też okroić w ezgif (też online, trochę długo trwa, ale bardzo się przydaje jeśli potrzebujesz czegoś w konkretnym kształcie: kwadratu, pionowego pasu albo zmniejszenia wagi pliku).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja nawet tak o tym nie pomyślałam. Wg mnie to po prostu chęć strzepania sobie kasy z osób, które są ślepo zapatrzone w swojego „idola”. W bebechach mi się przewraca, jak widzę 272563783 wydań tego samego albumu. Osobiście nigdy nie kupuję singli czy „best of…” – dla mnie to marnowanie pieniędzy. Wolę zakupić „pełnoprawny” album i mieć wgląd do całości niż wyrywków. Zdecydowanie wolę konkretne wydanie niż wycinki z każdego.

      A ta animacja nie jest moja. ;) Wzięłam ją z Internetu. Ale zapamiętam sobie Twoją radę, jak będę sama się w to bawiła. Dzięki/thanks/obrigada/grazie!

      Usuń

Prześlij komentarz